HISTORIA powstania
RYŁKOŁAK HORROR Szoł
vol. 666 - Requiem
(czyta się ją z dołu do góry)
Sryczeń i pierwsza część glutego zeszła mi na zamykaniu
firmy dywizja KOT, więc odpuściłem sobie nocne prace
przy murarce nagrobka. Ale to nie znaczy, że nic się
nie działo.
Powstawała piąta krypta. Powoli... ale powstała.
Następnie dyziajner wybrał opakowanie, które po
wielu poszukiwaniach udało mi się dostać.
Zostało pakowanie i nadawanie numerów bestii.
A trzeciego smarkca czas walnąć w kalendarz!
Co też się stało...
* * *
Pod koniec srudnia zeszczego rozkroku dostałem zadowalającą
moje trzewia wiadomość z Megausa w sprawie murarki
czterech krypt mojego nagrobka.
W pierwszej części srycznia dwutysięcznegosiódmego
rozkroku
przekazałem cyfrowe plany ich wykonania. I zaczęło
się...
To wszystko się nie zmieści! 79:50, 79:28, 79:18 to
za dużo!
77:00, no 77:59 to jeszcze... ale aż tyle!
(Jak to możliwe, że tak znana i renomowana firma nie
jest w stanie
wymurować osiemdziesięciominutowego nagrobka??
Dla takiego Vegartu to nie problem).
Ścierpła mi więc skóra na worze i zacząłem walić głową
w miskę klozetową.
Co robić? Co robić??
Po rozbiciu własnej czaszki wypadły z niej trzewia
mózgowe wraz
z rozwiązaniem. Trzeba skrócić! Ale co?
Przesiadłem, bo dotarła do mnie wiadomość, że CD2
poszło (a miało
78:39), i zacząłem przepuszczać przez palce własne
jelita, przycinając
najbardziej surowe miejsca. I tak... zrobiłem:
z CD1 - 78:21
CD3 - 78:21
CD4 - 78:30
I wte pędy zawiozłem nowe projekty Megausowi.
Czekałem, czekałem, mijały godzinki na modlitwach,
a wieści
nie przychodziły. Następnego dnia sam zadzwoniłem.
Co się okazało?
Okazało się, że CD1 i CD3 poszło... i to w oryginalnej
wersji!
Ale co z CD4? Jeszcze nie było wiadamo.
I znowu czekałem, mamrotająć zdrowaśki pod nosem.
Następnego dnia otrzymałem telegram pocztą pantoflową,
że
CD4 też poszło! I też w wersji oryginalnej, czyli
79:50.
Rozumiecie coś z tego?
Ktoś chyba chciał pobawić się moimi nerwami...
Tak więc teraz zostało mi przygotować CD5, potem wymurować
je i
dołożyć do reszty. Ale, ale, trza jeszcze zebrać tacę
i z niej kupić
przenośne opakowania nagrobowe, które zmieszczą w
sobie 4+1 krypty.
To do roboty... skądś trzeba tę kasę wziąć, przebiorę
się więc
za księdza. Przecież to czas kolędowania po domach...
* * * *
Jest srudzień dwutysięcznego6-ego rozkroku.
Dostałem umowę z ZAiKSu, wysokość tantiem zaakceptowałem,
żądaną kwotę zapłaciłem. Więc ta kłoda już poza mną.
Udało mi się przygotować - z pomocą Irka - projekt
pożygnalnego nagrobka.
Dwudziestego tego miesiączka został wydrukowany,
więc druga kłoda też za mną, ale jest jeszcze trzecia.
Tłoczyć płyty czy kopiować?
Ceny tych usług niewiele się od siebie różnią, co
dziwne.
Vegart przy zaniżonym nakładzie 4x500 chce w sumie
niemal pięć patyków.
A takiej kasy nie mam. Firma kopiująca chce nieco
mniej,
ale ja nie wierzę w gwarancje jakości samych nośników,
czyli CDRów.
Tłocznie dają niepisaną gwarancję na co najmniej pięć
rozkroków,
a oni... dwa do trzech.
Pozostał mi więc chyba tylko Megaus, więc czekam na
ofertę.
* * * *
Nadszedł wreszcie ten krótkooczekiwany dzień,
gdy rzygi przestały smakować, jak baby z nosa,
a miesiączka zlała się moczem u ujścia dwutysięcznego
6-ego rozkroku.
Nie był to trzynasty glistopada, a ciut wcześniej.
ZAiKS przesłał wycenę tantiem za użycie zagranicznych
dźwięków,
zaś ich obcojęzyczni właściciele dostarczyli papirusy
zezwalające na ich wyskrobanie na moim nagrobku.
Co prawda, choć nieprawda, zostały jeszcze trzy sprawy,
nurtujące moje jelita stekiem gazów, ale ich zaawansowanie
można już teraz określić na grubo ponad 66%, więc
spooko.
Tak więc teraz ruszam z kopytka z murarką nagrobka,
składającego się z czterech krypt pełnych flaków i
treści mózgowych
autorstwa Ryłkołaka.
* * * * * *
... Taaaak, nadal nic się nie dzieje, żadnych ponurych
wieści zza grobu,
a co dopiero zza Odry.
Ale mniemam, że pamiątkę ostatniej ekskomuniki w postaci
8-stronicowej książeczki do naburczeństwa dostaliście?
Skoro tak, to mogę już Wam ujawnić projekt Cyrografu,
którego
wydrukowanie, następnie wypełnienie pismem i przesłanie
pod wskazany adres, da szansę ubiegania się o możliwość
zakupu pożygnalnego wydawnictwa Ryłkołaka.
Patrzcie w moje przyrodzenie TU.
W połowie chlipca zabiorę się do starcia z ZAiKSem
w sprawie
otrzymania licencji na wykorzystane zagraniczne nagrania.
Będzie to zapewne moja ostatnia bitwa,
choć wojna nadal toczy się...
Trzymajcie za mnie szpony... byle nie w gaciach.
* * *
Tak więc... czekam na rozwój
sytuacji niezależnej ode mnie czy od Was.
Projekty zezwoleń na wykorzystanie
muzyki, jako podkładów mubzycznych
poszły do wydawców zagranicznych
paręnaście dni temu,
ale żadnemu z nich na razie
nie spieszy się z odpowiedzią.
A z naszego podwórka... nadal
czekam na umowy od jednej trupy
oraz od dwóch wydawców - reprezentantów
3 trup.
Przygotowałem już projekt pisma-cyrografu,
którego zdobycie,
wypełnienie oraz przesłanie
do mnie będzie podstawą starania się
o możliwość
kupienia pożygnalnego nagrobka Ryłkołaka.
Powieszę go na stronie wuwuwu
po powrocie z oszczerwcowej
pielgrzymki po zbytkach Pomorza.
Wkrótce, czyli pod koniec majca
odbiorę wydrukowaną specjalną 8-stronicową
okazjonalną wkładkę dezinformacyjną,
gdzie znajdują się podstawowe
dyrdymały z historii żrycia
Ryłkołaka oraz 2-ie jego błony z rozkroku 2004.
Otrzymają ją drogą pocztową
wybrane zgniłki z Księgi Przypraw i Chorobowiązków
oraz Ci, którzy aktywnie uczestniczyli
w sabatach na antenie Radia 94 fm
oraz RH Kontakt fm i których
adresy pocztowe posiadam w archiwum.
Będzie to taka odpustowa pamiątka,
jednak jej otrzymanie nie będzie
miało większego wpływu na sposób
i możliwość zakupu
pożygnalnego nagrobka po wakacjach
2006.
Przy okazji dezinformuję,
że dotychczasowe wydawnictwa dywizji KOT
w nowych wyprzedażowych cenach
będą dostępne jedynie do
13-ego srudnia 2006 rozkroku.
Z dniem 31-ym srudnia dywizja
KOT przestanie istnieć.
* * * *
Niby wszystko już złożone, a coś śmierdzi, jakby
ktoś złożył pod podłogą czyjeś zezwłoki.
Czekam wciąż na kilka umów od polskich trup, by mieć
możliwość
wykorzystania fragmentów ich pieśni na pożygnalnym
nagrobku.
Natomiast, by mi nie było ponuro tej wiosny, z
radością pojawił się problem z interpretacją terminu
'podkład muzyczny'.
W większości moich programów radiowych wykorzystywałem
podkłady muzyczne instrumentalne, by nie gadać na
ciszy.
Grałem także przeróżne dżingle.
Teraz więc trzeba - według prawa - uzyskać zgody od
(zagranicznych)
właścicieli poszczegółnych fragmentów mubzycznych
na ich wykorzystanie
na moim grobowcu.
W całym przedsięwzięciu ochoczo weźmie udział Michał
W. z Mystic Prod.
Ale ile to potrwa, zobaczymy.
Na razie ślęczę z pomocą paru zgniłków nad rozpoznaniem
ostatnich
3-ech podkładów, co do których za cholerę nie wiem,
skąd pochodzą.
Kto chce pomóc, a ma ogromną wiedzę, pamięć lub płytotekę
-
niech pisze i oferuje swoje usługi Ryłkołakowi (trylko@prm.pl)
za darmo.
Inne zgniłki, klęczcie na grochu i odmawiajcie koronki
w naszej intencji,
by się udało i to szybko...
Natomiast przygotowałem już to, co znajdzie się w postaci
danych na
pierwszych trzech nagrobkach, czyli wybór rypcenzji
z
"Morbid Noizz Magazine", Rypcin, przejrzałem również
oraz
popoprawiałem Żryciorys.
* * *
Złożyłem już wszystkie deski do mojej pożygnalnej trumny,
będącej 4-poziomowym grobowcem.
Każdy poziom zawiera po co najmniej 70 plików słownych
bzdur,
nabzdyczeń, bajajek i wstrętów, w tym kilkanaście
plików mubzycznych,
ale tylko we fragmentach. Obecnie jedynie zmagam się
jeszcze z doborem
kilku hord młodych zarostem i starych jelitem, których
jęki podobają
mi się bardzo i warto byłoby ich zapisy umieścić na
poziomach.
Zwiedzenie każdego poziomu trwa 78-79 minut,
choć wsadzając wziernik w truchło, da się jeszcze
na ekranie znaleźć
Ryłkołackie ryciny oraz papirusy zabazgrane jego Żryciorysem
i Piśmiennictwem.
W gazetce dołączonej do nagrobka znajdą się:
* szczegółowe dane o
zawartych na poziomach treściach
** nagrobki i szczały
z jego życi
* * * *
No i wreszcie stała się długooczekiwana ciemność w
kwestii realizacji
pożygnalnego wydawnictwa Ryłkołaka.
Minąć musiał ponad 1 rozkrok, bym wreszcie mógł ze
smutkiem stwierdzić,
że mam materiały, z których mogę złożyć 4-nagrobowe
wydawnictwo "Requiem".
W tym tygodniu (26-31.12.2005) w pocie krocza złożyłem
roboczo pierwsze
3 nagrobki i powiem Wam, że nie warto było.
Jak wspominałem starałem się każdy nagrobek ułożyć
tak, by jego
zawartość przypominała program radiowy Ryłkołaka.
Nie wszędzie i nie zawsze się tak dało zrobić, ale
cóż...
Reasumując:
Z setek kaset magnetofonowych oraz płyt CDR wybrałem
fragmenty
audycji, które zmieściły się na kilkudziesięciu CDRach.
Następnie z nich wybrałem kolejne fragmenty (ponad
400 plików w 15 kategoriach,
co dało ponad 450 minut gadania), które zajęły już
tylko 7 płyt CDR. To z nich oraz z płyt z rejestracją
studyjnych bajajek
Ryłkołaka złożyłem i składam to, co potem znajdzie
się na nagrobkach w krypcie
wydawniczej "Requiem".
Wszystko wskazuje stety na to, że muzyki polskiej nie
będzie zbyt dużo
na tych nagrobkach, bowiem materiałów słownych niewartych
umieszczenia
jest mnóstwo. Na każdym nagrobku zmieści się może
po 8 nagrań...
we fragmentach... po 15-20 sekund każdy.
Cóż... Ryłkołak był skromny, nie lubił dużo mówić...
Porzuciłem więc też kwestię załączenia prezentacji
multimedialnej
na ostatnim nagrobku, chcę jednak koniecznie umieścić
gdzieś pliki tekstowe
z artykułami/recenzjami prasowymi opublikowanymi
w piśmie muzycznym "Morbid Noizz magazine".
Myślę więc, że do końca glutego 2006 będę miał gotowy
układ
"Requiem" na 4CD. Nie wiem do końca czy poddać go
masteringowi.
Mnie nie przeszkadza szum, trzaski, bo były nieodłączną
częścią każdej
audycji emitowanej w radiu. Nie chciałbym tego zniszczyć.
Macie może jakieś sugestie? trylko@prm.pl
W połowie srycznia natomiast zajmę się opracowywaniem
informacji
technicznych do wkładki, która znajdzie się w multiboksie
wydawnictwa
"Ryłkołak Horror Szoł vol.666 - Requiem".
To tyle, zgniłki jedne, życzę Wam, by ten zaświat rozpieprzył
się jak najszybciej
i pogrzebał Was, mnie i Ryłkołaka w mrokach niebytu
odbytu Pramaćki.
Premiera: 20.06.2006
* * * * * *
A teraz bla bla bla od początku...
Jak wiecie, bo informowałem o tym w glutym tego rozkroku,
odzyskałem prawa do 3-ech studyjnych rejesracji ryłkołaczych
wybroczyn.
Potem - czyli w oszczerwcu 2005 - doniosłem Wam, że
mam już pisemne zgody na wykorzystanie wybroczyn słownych
oraz
materiałów ruchlamowych audycji - wyemitowanych przez
moje struny i zwoje
w rozkrokach 1992-1998, 2004 - od stacji radiowych:
Radio Kolor
Radio RMF fm
Rozgłośnia Harcerska/RH Contact
fm
Radio 94 fm
(Radio ESKA nie wyraziło zgody)
Myślałem, że to pozwali mi już
ruszyć pełną parą z przygotowaniem układu płyt,
wyborem fragmentów audycji i
ustaleniem grafiki wydawnictwa
Ryłkołak Horror Szoł vol.666
- Requiem
Ale kiedy zacząłem zgrywać wybrane
przez siebie fragmenty audycji radiowych,
okazało się, że jest ich co
niemiara. Z samej Rozgłośni Harcerskiej/RH Contact fm
mam już 10 CDRów! Z Koloru będzie
co najmniej 1 CDR,
a teraz dopiero zabieram się
za RMF fm.
Dzięki Mariuszowi Majchrzakowi
mam niemal wszystkie audycje z Radia 94 fm,
ale dotąd tylko kilka z nich
opisałem, zwracając uwagę na fragmenty,
które chciałbym wykorzystać
na wydawnictwie.
Dlatego już wiem, że nie dam
rady wydać "Ryłkołak Horror Szoł vol.666"
w tym rozkroku.
Cieszycie się?
Ja tak, bo i tak nie mam na
razie kasy, by zlecić produkcję.
Natomiast teraz chciałbym móc
wyrobić się ze wszystkim na dzień 20.06.2006r.
I dalej bla bla bla...
Tak więc bajajki, znane Wam z 2 wydawnictw studyjnych,
nie znajdą się
na tym wydawnictwie w takim układzie, jak tam, bo
będą 'rozbite' na
4 albumy. Tak, cztery albumy, bo wynotowując z kaset
fragmenty audycji
do wykorzystania doszedłem do wniosku, że nie ma szans,
by to wszystko
zmieściło się na 3CD. Nie jest też wykluczone, bo
przecież jeszcze nie
zgrałem tych 'wycinków' z kaset do kompa, że wszystko
skończy się nawet na 5CD!
Oczywiście te wszystkie srebrne krążki zmieszczą się
do niestandardowego
grubego pudełka 3CD włącznie z książeczką zawierającą
mój żryciorys,
zdjęcia, rysunki, posłowie, pokłony itp. badziewie.
Któraś z płyt zawierać będzie także prezentację multimedialną,
w której
znajdziecie większość bajajek, tekstów z 'Morbid Noizza',
plejlisty
i inne bezeceństwa znane ze strony wuwuwu.
Co do sposobu nabycia mojego nagrobka to jednoosobowo
zdecydowałem,
że jego zakup przez zainteresowanych zgniłków zależeć
będzie od:
1] tego, czy chętny jest pełnoletni, czyli ma ukończone
18 lat;
2] wypełnienia formularza, który pojawi się na mojej
stronie po wakacjach,
i odesłania mi go pocztą pod wskazany adres;
3] mojego widzimisię, mogę bowiem odmówić sprzedaży
tego nagrobka
bez podania powodu (choć powód wynikał będzie z tego,
czy kogoś znam,
czy ten ktoś był aktywnym uczestnikiem moich audycji
czy wreszcie
zawartość informacyjna formularza przekona mnie do
niego na tyle,
bym obdażył go swoim zaufaniem i chciał podzielić
się swoją pasją, itd.);
4] tego, czy chętny będzie miał wystarczająco dużo
forsy, bo choć
nadal zamierzam utrzymać cenę całego nagrobka na poziomie
33,33PLN
(do tego dojdą koszty opakowania i wysyłki - paczka,
priorytet),
to ostateczną wersję ceny nagrobka objawię zgniłkom
po zakończeniu
fazy przygotowawczej, czyli w sieropniu 2005.
Mój nagrobek będzie dostępny tylko za zaliczeniem pocztowym.
Jego ilość będzie limitowana i ręcznie numerowana
do 333 kopii,
ale cholera, wygląda na to, że będzie musiało ich
być 444,
tak mnie naciskacie, zgniłki jedne.
Nie zmieniły się moje zamiary względem nagrań polskich
hord, które
znajdą się na pożegnalnym albumie Ryłkołaka.