Kto by pomyślał, że prawie 10-letnia nauka muzyki klasycznej i śpiewu
może dać tak zaskakujące rezultaty!
Adresatem tej uwagi jest Lori Bravo - założycielka i liderka zespołu
oraz jednocześnie wokalistka i basistka.
Oryginalność barwy jej głosu polega na tym, że nie przypomina ona żeńskiego
lecz męski - chrapliwy i brutalny - ryk.
Od ponad pięciu lat pomaga Lori realizować projekt zwany Nuclear Death
- gitarzysta i autor tekstów - Phil.
Bębniarze zmieniani są, jak rękawiczki, ale co tu się dziwić, w trójkątach
zawsze najgorzej ma ten trzeci...
Duet Lori-Phil nadaje i kreuje systematycznie nowy, bardzie przerażający,
wyzwolony, agresywny obraz całego zespołu, mimo iż już teraz światek metalowy
zwie ich ekstremalnie brutalną death/grindową załogą.
Co pcha tych ludzi na krawędź, gdzie ludzkie poznanie i wyobrażenie
kończy się?
Im są potrzebne tylko podniety tego świata, bo dzięki nim ich wyobraźnia
potrafi stworzyć i plastycznie przedstawić inny - choć wcale nie nowy -
świat marności, ohydy i bezeceństwa.
W tym świecie poczytne miejsce zajmują: ludzko-zwierzęco-insektowy
seks (w wielu formach, odmianach i wariantach), śmierć i rozkład oraz totalna
beznadzieja i syf.
Wszystko to na domiar tego cuchnie, co też ma swój udział w inspiracji
i drażnieniu komórek mózgowych odbiorcy.
Prawie pół godziny trwa taplanie się w muzycznie rzadkiej, choć momentami
twórczej, kloace, którego zadaniem jest albo nakłonienie nas do zatrudnienia
się w MPO albo oczyszczenie, mające uzdrowić nas z chorób - w tym kanonów,
punktów widzenia, niezmiennych ocen - XX wieku.
Dla nas efektem poznania stanu dusz Lori i Phila będzie niewątpliwie
albo wyrzucenie krążka na śmietnik albo stworzenie z wydawnictwa "Carrion
For Worm" amuletu, trzymanego pod poduszką.
Ta pierwsza reakcja bedzie na pewno częstsza, bowiem "brudne" brzmienie,
które towarzyszy twórczości Nuclear Death (i bardzo często produktom wytwórnii
Wild Rags) jest w stanie z miejsca zniechęcić fascynatów klarownych i przejrzystych
dźwięków.
/powyższe wybroczyny nie zostały dopuszczone do druku w magazynie "Tylko
Rock" na przełomie 1991 i 92r./