GEISHA GONER







Kwintet Geisha Goner powstał w marcu 1990r. W Warszawie. Do chwili obecnej gra w niezmienionym składzie:
Paweł Gawrychowski (bębny), Marek Szcześniak (gitara), Maciej Taff (śpiew), Paweł Zakrzewski (gitara) i Robert Żurek (bas). Zespół nie występował na żadnych większych imprezach - oprócz "Sthrashydła'91" - dlatego nie może się pochwalić żadną nagrodą, wyróżnieniem czy tytułem.
Ma natomiast pełny studyjny materiał na płytę zatytułowany "Catching Broadness", którego rejestracji dokonał w okresie marzec - maj 1991 w studiu Izabelin.
W połowie października - dokładnie 16-ego - Geisha Goner debiutowała w telewizyjnym programie "Luz".

Rozmawiam z Pawłem Zakrzewskim i Maćkiem Taffem.

W środowisku warszawskim mówi się, że Geisha Goner jest zespołem gwiazd, dlatego rezultatem jej istnienia i działania będzie albo coś doskonałego albo piekna klapa w szybkim tempie. Co wy na to?
MT- Śmieszne jest już samo określenie "gwiazdy". Fakt, że bębniarz i basista są z Genoside, ale z drugiego składu, który nawet nie był na "Metalmanii"; Testor, z którego my jesteśmy nigdy nie był - moim zdaniem - znaną kapelą; Marek jest z Astata i do niego najbardziej to pasuje, bowiem - jak na tamte czasy - ta kapela sporo tu namieszała.
PZ- Zostały jednak pewne elementy. Gramy thrash, bo to jest to, co czujemy i lubimy robić.
Genoside było kapelą techniczną, to zostało i u nas, a nawet pogłębiło się; Astat miał melodykę i to też u nas słychać, natomiast z Testora został mój wokal.

Półtora roku istnienia, żadnych większych występów, żadnych własnych wydawnictw - czy to nie potwierdza obaw, że nic z tego nie będzie?
PZ- Czy wydaje ci się, że samo nagranie ponad 40-minutowego materiału to mało, jak na niewiele ponad jeden rok działalności?? Zauważ, że inne kapele, które grają dłużej od nas - jak np. Pascal, Testor - też nie mają się czym pochwalić.
To jest opinia krzywdząca nas, bo uważamy, że coś już zrobiliśmy.
MT- Ponadto my wciąż pracujemy nad wizerunkiem naszej kapeli. Przed nagraniem "Catching Broadness" myśleliśmy głównie o technice gry, natomiast teraz kształtujemy obraz sceniczny Geishy. A to wszystko zabiera czas, prawda?

Chcę dowiedzieć się czegoś więcej o wspomnianym materiale. Chociażby, dlaczego zarejestrowaliście go u Puczyńskiego, a nie - jak większość młodych metalowych kapel - w CCS-ie?
PZ- Wynikło to z tego, że wcześniej jeździliśmy po wszystkich studiach i oglądaliśmy sprzęt, jakim dysponują.
Rozmowa z Andrzejem Puczyńskim była najbardziej konkretna. Od razu powiedział nam, co ma i co można na tym osiągnąć a czego nie. A że miał wtedy to, czego potrzebowaliśmy - z uwzględnieniem efektów do gitar - dlatego zdecydowaliśmy się na Izabelin. Ponadto to studio jest studiem rockowym - takim, że czujesz sie w nim, jak u siebie w domu.
Również cena odegrała tu pewną rolę.
MT- Akurat ceny w CCS-ie i u Puczyńskiego niewiele się różnią, ale wspomnienie brzmienia płyty Kata "Oddech wymarłych światów", która kiedyś zrobił, ostatecznie zdecydowało o tym, u kogo robimy materiał.
Poza tym Andrzej strasznie się zapala, jeśli robi coś sam (a nie jego reżyser), więc nie wypuści produktu niedopracowanego do końca. A Chełstowskiego nie interesuje, co jest nagrywane i jak to będzie brzmiało, on musi tylko dostać swoją dolę.

Minęło już pół roku od momentu rejestracji a efektu w postaci kasety, płyty nie widać. Czy będziecie się starali zainteresować kogoś wydaniem tego?
PZ+MT- No jasne!
PZ- Przez ten cały czas praktycznie nie interesowaliśmy się tym, bowiem wydanie mieliśmy zagwarantowane.
Niedawno okazało się, że jest to niemożliwe i dopiero teraz - promując, gdzie się da - poszukujemy wydawcy.
Jest kilka wytwórnii - w tym zagraniczne, jak Geffen czy Roadracer Records - które są zainteresowane współpracą, ale na tym sie to kończy.
MT- Nie możemy sobie pozwolić na wydanie materiału za darmo, musi nam się zwrócić za studio, bo jesteśmy zadłużeni.
PZ- I nie możemy wydać tego u piratów, dlatego nie wchodzą w grę firmy, które mogłyby wydać nas szybko i bezboleśnie.
O monopoliście - jak Dziubiński - także nie myślimy.

To niewiele firm wam zostaje...
PZ- Skontaktowaliśmy się z każdą w Polsce...

... I żadna nie jest zainteresowana?
PZ- Zainteresowane są wszystkie, ale nie teraz.

Stąd nacisk na granie małych koncertów?
PZ- Niezupełnie. Nie chodzi o to, by grać je za wszelką cenę, ale by grać tylko te, na których wiadomo, że wypadnie się bardzo dobrze. Stąd nasza dbałość o wszystkie szczegóły. Na koncertach mamy własny sprzęt.

Ale to podnosi jeszcze koszty?!
PZ- Podnosi i dlatego dokładamy do każdej imprezy. Ale warto, bo publiczność zwraca na to uwagę, docenia to.
Po koncercie przychodzi i mówi: "Wiecie, wszyscy inni bzyczeli, a Wy brzmieliście!". I to jest to, co daje nam największą radochę.
MT- Nasze brzmienie jest ściśle dopasowane do stylu. Gramy gęsto, musi więc być bardzo duża selektywność, a to możemy osiągnąć tylko na własnym sprzęcie, no powiedzmy ogólniej - na dobrej klasy sprzęcie.

Rozgadaliście się o muzyce, może teraz coś o tekstach.
MT- Koncentrujemy się w nich na zagadnieniach związanych z pojedynczym człowiekiem, z jednostką w grupie, mieście, w społeczeństwie i z tym, co ją frustruje. Interesuje nas to, co dzieje się w naszych mózgach pod wpływem róznych czynników, z których najważniejsze to polityka oraz uczucia. Sposób, w jaki jednostka je odbiera; co powoduje, że wprowadza się w stan depresji bądź amoku, by przewartościować swój dotychczasowy wewnętrzny świat.
Śpiewam po angielsku, zresztą nasza muzyka jest anglosaska, więc nie może być inaczej.

Plany Geishy na pierwszą połowę 1992r.?
PZ- Chcielibyśmy zagrać na "Metalmanii", a także wystąpić obok nowego Turbo i Acid Drinkers. Przygotowujemy się do nagrania materiału na następną płytę. Chcielibyśmy zarejestrować go również z Andrzejem Puczyńskim, tyle że w Studiu S-4. To, co na nim znajdziecie będzie bardziej dynamiczne od "Catching Broadness", zdecydowanie szybsze, ale jednocześnie nie zatraci nic z melodyjności ani ciężkości.
Oczywiście nadal będziemy poszukiwać kogoś, kto wyda w jakiejkolwiek formie - z wyłączeniem samej tylko kasety - nasz dotychczasowy materiał.
 

/żeby było ciekawiej to potem nie udało mi się wydrukować powyższego wywiadu w całości, więc nadszedł czas na kolejne spotkanie, tym razem tylko z Maćkiem Taffem/
 

Minęło kilka miesięcy i wreszcie znalazł się ktoś zainteresowany wydaniem "Catchnig Broadness". Kto to?
MT- To firma Digiton. Ma wydać kompakt, kasetę i płytę, ale kiedy... to dziwna sprawa.
Miesiąc temu, to był koniec stycznia, teraz się mówi, że koniec stycznia nie wchodzi w rachubę, bo Polskie Nagrania opóźniają tłoczenie płyty i zrobienie kasety. Kompakt może być ósmego marca, więc nie wiem, ile to jeszcze czasu potrwa.

Trochę to dziwne, że zainwestowała w was firma, która do tej pory zajmowała się wykonawcami muzyki rozrywkowej?
MT- Ryzyko jest ich a branży nie zmienili. Z tego, co wiem to podpisali już kontrakt z nowym Turbo.
Zaczęli coś kombinować z metalem. Może stwierdzili, że to jest rynek, na który warto wejść.

Dobrze, dajmy już spokój wydawcy. Powiedz, jak będzie wyglądała okładka wydawnictwa "Catching Broadness"?
MT- Będzie taka sama na wszystkich trzech nośnikach: czarne tło, a na nim rysunek Pana Samuraja z panią Geishą.
Naszym zamiarem jest to, by wszystkie formy "Catching Broadness" zawierały teksty, ale nie wiem czy wydawca nie powie nam, że to za drogie. Najpierw bowiem proponowali nam czarno-białą okładkę, bo to taniej.
Jakieś takie dziwne rzeczy...

Rzeczywiście. Czy również będzie dziwne, gdy zapytam, kiedy nagracie nowy materiał?
MT- Nie, ale latem na pewno jeszcze tego nie zrobimy, nie będzie nas stać na rejestrację... po prostu.
Trzeba będzie wyjechać, zarobić pracując łopatą czy czymś innym.
Wstępny termin rejestracji jednak ustaliliśmy: wrzesień - październik tego roku.

Podczas festiwalu "Fugazi Music Pub" nieoczekiwanie - bo bez wcześniejszej zapowiedzi - wystąpiliście przed Acid Drinkers, wzbudzając entuzjazm i uznanie warszawskiej publiczności. Tak jedno z waszych życzeń spełniło się, czy to znaczy, że pojedziecie na "Metalmanię"?
MT- Chyba nie. Chcielibyśmy, ale to, co prezentujemy nie jest ani tamtym graniem, ani też tamtym poziomem.
 
 
 

(fragmenty tekstów po polsku)

"Szczury na ulicach miast, śmierć do twego łóżka idzie
Nigdy nie byłeś żywy, nie ma cię tu, żyjesz w innym świecie
Hałas, hałas w twej głowie, każdego dnia i każdej nocy
Stwórz własny świat, stwórz swoje życie". ("Yossarian")

"Płacz jest oznaką człowieczeństwa
I słyszysz go wszędzie
To on kreuje istotę ludzką" (D.I.O.W. To S.Y.S.)

"Płacz dzieci, matek szloch - wszystko zgodne z planem
I nie ma wyjścia, nie wiemy, jak dożyć następnego dnia
Jesteśmy cząstką społeczeństwa
Jaki człowiek, taka i jego śmierć
Życie nasze do zwierzęcego podobne
Tak bardzo upadliśmy..." (The Fallen Race")