Zasmakować (...) w
.. .niemiłosiernym zgniataniu własnym ciałem i roztrzaskiwaniu własną
pałą korpusów ludzkich jestestw.
Prawie siedem rozkroków temu chłAmerykańska śmierdząca brygada SCATTERED
REMNANTS zwaliła kamień węgielny pod budowę nowego cementarza.
Tryskając energicznym potem i emanując radosnym smrodem zatęchłego
mięsa trzech miłośników zboczonej premedykacji rozpoczęło przedterminowe
zbieranie wywłok ludzkich dla potrzeb promocyjnych.
Schemat działania prawie nigdy nie był inny, chyba że był taki, jak
poprzednio.
Jason Hen. w sposób obelżywy, sprośny i obcojęzyczny atakował ofiarę,
wyrzygowując na nią całą swoją miłość bliźniego. Dan Eg. z Robem Sett.
rozbierali ją wzrokiem swych członków, potem obnażali przed nią przyszłość
i dźgali swoimi gryfami we wszystkie, dostępne ludzkiej wyobraźni, otwory.
Pozostały przy życi czwarty, tajemniczy Don Pedro., posilał się zwykle
- wydalaną na poszczekaniu - masą glutamiczną ofiary, używając do tego
celu specjalnych pałeczek koprodukcji krajowej.
Następnie kłąb ludzkich soków, krwi, myśli, skóry, bólu i mięsa był
przewożony skarpetką pogotowia rabunkowego do sal wystawowych cementarza,
gdzie po założeniu ładunku wybuchał śmiechem, rozplaćkowując się na kawałki
na ścianach świątyni.
W ten sposób już w 1994 rozkroku pojawiła się zbiorowa praca SCATTERED
REMNANTS - "Procreating Mass Carnage" - wprawiając w zdumienie licznie
zgromadzoną gawiedź ogromem gnijących i ropiejących ludzkich członków,
parujących przy tym potwornym słodkim smrodem uniemożliwiającym kradzież,
spożycie czy zniszczenie seksponatów.
Wyrwane ze snu ludzkie ręce, popękane ciężarem codziennych spraw głowy,
rozpadnięte ze zmęczenia nogi, spalone z boleści trzewia, porwane stawy,
pokłute płuca i boki, połamane kości czy spieczone oczy, fiuty i cipy gwałciły
receptory ludzkiej wyobraźni z potworną lekkością gównianej breji.
Rozkrok później to samo bractwo szalonych czyścicieli pokazało kolejny
mini-zestaw ludzkich resztek pt.: "Inherent Perversion". Zawierał on -
obok kawałków zezwłok kurew i pedałów powszechnego użytku - specjalnie
przygotowaną mozaikę ludzkich płodów, otrzymaną - z wyskrobanym terminem
płatności - z klinik ginekrologicznych.
Szlak został tak sprytnie wytyczony, że każdy ze zwiedzających musiał
przejść do wyjścia, miażdżąc butami noworodki, przez co mógł wielokrotnie
obrzygać ze wstrętem sąsiada.
Ta wystawa cieszyła się tak dużym obrzydzeniem publiczności, że szybko
okazało się, że trzeba będzie wkrótce dokładać seksponatów.
Szczęśliwie bez problemu znaleziono rozwiązanie.
Ruchoma zapora na pobliskiej autostradzie natychmiast dostarczyła ciał
dawców, których eksplodowano dokładnie odmierzoną ilością dymamitu, umieszczaną
- w uprzednio nasmarkowanych plwociną - odbytach.
Minęły kolejne lata.
Ponad 6 tysięcy ludzi zgorszyło się pasąc oczy obrzydliwościami dwóch
sesji torsjopeutycznych autorstwa SCATTERED REMNANTS.
Kiedy poczęto mówić o kolejnym, trzecim, płodzie chłAmerykańskich umysłów
- "Destined To Fail" - opinia publiczna już cała drżała z podniecenia.
Rozpoczęła intensywną penetrację, posyłając na zwidy piśmiennych członów
szmat, w stylu: Extremities, RIP, Screams From The Gutter, Headfucker,
Ill Literature, czy Sound Of Death. Ich donosy brzmiały niezwykle bluźnierczo
i niecenzuralnie.
Kiedy na otwarciu padły pierwsze ofiary, wiadomo było, że każdy ze
zwiedzających ma szansę eksplodować i stać się nieżywym seksponatem.
Zażywa doustnie, bądź doodbytniczo, pastylkę i czeka reakcji organizmu.
Gdy dostaje porażenia mięśni, nie potrafi utrzymać moczu w kroczu,
kału w jelitach, glutów w nosie, śliny w gębie, krwi w nosie i uszach oraz
treści w żołądku.
Nie ma dokąd uciec, a ludzie podziwiają, jak na ich oczach rozkłada
się śmierdząc wymiocinami, gównem i krwią.
Szarpiąc na sobie ubranie czeka z utęsknieniem na moment, gdy rozerwie
się psychicznie i fizycznie.
Próbuje być seksowny, daje sobą gardzić i pomiatać.
Pozwala się opluwać, obsikiwać i bić.
Kiedy pękają mu oczy, a język kołkowacieje agonia przywołuje na pomoc
śmierć.
Gulgoczące pierdut oswobadza wszelkie jego członki posiadające jakąkolwiek
łacińską nazwę.
Rozryskując dobre wrażenie tworzą one niezapomniane obrazy ludzkiej
natury, uwiecznione zaraz potem na błonach firmowych fotografek.
Kiedy opada smród zachwytu tłumu z mroku w kroku wieczności wyłania
się kolejny napiętnowany zgniłek.
Gra nie ma początku ni końca, a zabawkami są ci, którzy nie dorośli
do tego, by tego nie spróbować, bo...
/wersety pochodzą z tomiku "Ryłkołak" - "Morbid Noizz" nr 2/1999r./