... ""Chcę ci coś powiedzieć" - powiedział Marcello do nachylonego nad
wanną Ronalda.
Widać było, że jest roztrzęsiony i trudno mu się zdobyć na to, co ma
powiedzieć.
"Chciałem..." - zaczął znowu, odruchowo wiercąc palcem w nosie, ale
gwałtowne torsje i jęki Ronalda zmusiły go do wydłużenia kolejnej sceny
z najnowszej brazylijskiej trelenoweli zatytułowanej "Rebaelliun".
"Chcę..." - spróbował znowu, nerwowo miętosząc siurka w gaciach lewą
ręką, ale i ta próba dialogu skończyła się fiaskiem. Za to jego buty i
nogawki pokryło gówno, które niepowstrzymanie wystrzeliwał ogromny odbyt
jego kumpla.
Wkurzony nie na żarty Marcello zaczął kopać ciało Ronalda, następnie
walić jego głową o kant wanny, potem umywalki. Krew tryskała na różowe
kafelki, następnie wypełniła umywalkę.
Z głowy trupa spadła peruka i okazało się, że zmasakrowane zwłoki należą
do matki Sandro.
To przecież ona była kochanką F. Penna, młodego brazylijskiego muzyka,
który okazał się być synem prezydenta republiki, zanim ten zachlał się
na śmierć, ładując się motorem pod koła samolotu, który awaryjnie musiał
spuścić się na miasto z nadmiaru paliwa i pasażerów, wśród których znajdowała
się cała rodzina przyszłego dziadka Ronaldo.
Młody zabójca z jeszcze większym przerażeniem odkrył na pośladku ofiary
znak łba kozła z wpisanym weń pentagramem.
Ten znak miała na piersiach jego niania, kiedy w dzieciństwie siadywała
na nim i przez parę minut ujeżdżała go, udając amazonkę. Straszne.
Widzimy, jak to wspomnienie wywołało u Marcella atak płaczu, potem
kaszlu, a wreszcie i serca.
Słyszymy, jak kona.
Widzimy, jak zalewa moczem nowe spodnie, a krwią - śnieżobiałą koszulę
z żabotem.
Jego ręka szuka czegoś w kieszeni spodni.
Wyciąga prezerwatywę, potem zdjęcie rodzinne, kawałek kiełbasy czosnkowej
w polewie z zielonego chilli, zagiloną chusteczkę, długopis, łańcuszek
z medalikiem z najświętszą panienką, kluczyki do samochodu, puszkę sardynek,
rodowy sygnet z pawim oczkiem, kawałek papieru toaletowego, paczkę papierosów
bez filtra, starą dziurawą skarpetkę, kilogram cukru pudru i wreszcie małą
pastylkę koloru granatowego z niebieskim napisem "Best before Nov.86".
Chwyta ją palcami, których paznokcie - pełne zielonkawo-czarnych gilów
- wdrapują się powoli po jego ciele aż do ust. Widzimy, jak połyka fiolkę.
To chyba koniec.
Czekamy na napisy końcowe, gdy nagle Marcello wstaje, jak gdyby nigdy
nic, chwyta Ronalda za nogi i ciągnie po podłodze, zostawiając za sobą
krwawą smugę.
Kopnięciem otwiera drzwi na werandę i rzuca jeszcze ciepłego trupa
pod nogi dwóch facetów.
"Powiedziałeś mu?!?" - pyta jeden z nich, patrząc to na zmasakrowanego
trupa, to na obsrane, obszczane i obkrwawione ciało drugiego uczestnika
dialogu.
"Tak!" - odwarkowuje Marcello - "I to ta prawda go zabiła!".
"Oczywiście!" - zgodnie odpowiadają F. Penna i Sandro - "No to chodźmy
teraz coś zjeść"".
Ten fragment jednego z dwóch sygnalnych odcinków w pełni oddaje kunszt,
z jakim mamy do czynienia przy konsumpcji brazylijskich tasiemców.
Już teraz "Rebaelliun" stał się jedną z najpopularniejszych tego typu
produkcji.
Czterej aktorzy, kreujący główne postacie, spotkali się w dziewięćdziesiątym
ósmym roku.
Ich kariera aktorska wlecze się za nimi od siedmiu lat.
Dwie taśmy ze zdjęć próbnych, następnie udział w przedstawieniu z inną
grupą aktorów - to dotychczasowe osiągnięcia. Niedocenieni, a wciąż zafascynowani
grą profesjonalistów takich, jak aktorzy z MORBID ANGEL czy SLAYERA, założyli
własną trupę REBAELLIUN.
Za własne pieniądze podjęli się wyprodukowania - w listopadzie w studiu
Raizes w Porto Alegre - dwóch próbnych odcinków serialu "Rebaellion": "At
War" i "Spawning The Rebellion".
Oba porażają amatorów miłosnych uniesień i wspaniałych dialogów wysoką
klasą i jakością gry aktorskiej.
Czterej obrazylijczycy - których zaangażowanie i pomysły łączy się
już teraz z twórczością kultowej trupy KRISIUN - zapowiadają emisję tych
dwóch odcinków, dzięki firmie producenckiej Hammerheart, jeszcze jesienią
w Ł-ropie.
W lipcu nasi gorącokrwiści aktorzy rozpoczęli produkcję całości serialu,
która ma być wyświetlona w listopadzie tegoż rozkroku.
Sami twórcy chcą odwiedzić Ł-ropę - w tym Polszczkę - zaraz po premierze
seryjalu, by spotkać się z widzami przy tradycyjnej lampce wina i prezerwatywie.
(Wszelkie propozycje można przesyłać pod adresem: Rebaelliun, C.P.
946, BRA-90001-970 Porto Alegre/RS, Brazil; rebaelliun@yahoo.com).
Będzie gorąco...
/wersety pochodzą z tomiku "Ryłkołak" - "Morbid Noizz" nr 3/1999r./