...Ten dźwięk rzężących, masakrowanych melodii, smak krwi, głosy, odgłosy, oślepiające światło...
O kurwa! Rżną mnie! Te sukinsyny rżną moje ciało!
Chcą mnie zgwałcić?
Muszę uciec, ratować się!
Coś trzyma moje ręce! Coś trzyma moje nogi!
Ktoś rżnie mnie! Rżnie mój brzuch!
Jezu, co za smród!
Przypala włosy! Moje niedepilowane lewoskrętne włoski na łonie!
Spopiela naskórek! Siurek? Gdzie on jest? Czy go jeszcze mam?!?
Czy go wyssali razem z moją dziewiczością?
Potok krwi płynie po mym ciele, pozbawiając go życiowych drgawek...
skrawek, krwawych, brodawek, co to za syf?!?
Analiza moczu? To on tak śmierdzi?
Usunąć resztki? Czego?? Czyżbym narobił w portki?
Rozłożył się... Kto? To brzmi śmiesznie przy mojej pozycji...
ha, ha, ha, ha.
Tną coś na kawałki! Rany, chrupie jak czipsy, już nóg nie czuję!
A moje oczy!?! Co to za światło?
Denaturowe? Piłeś - nie jedź! Miałem wypadek? Policjant gada
po włosku, nie to po hiszpańsku.
Jakie znowu korki, arterie, przetoka?!?
Waginalna?! Byłem w ciąży?
Gdzie moje dziecko, oddajcie mi dziecko!
Tata chce zobaczyć swojego dzidziusia!!
Choćby w formalinie!
Co jest? Kto tu jest odpowiedzialny za utrzymanie prawa i porządku
w tym burdelu!?!
I znowu ten dźwięk rzężących, masakrowanych melodii.
Cisza.
Nagły ból znów rozrywa mnie na kawałki, krzyczy mózg, wrzeszczą nerwy,
szaleje puls...
Czy to jeszcze nie koniec?
Słyszę cudny, dziewiczy głosik mówiący słodko:
"Już dobrze, to był tylko zator, taki skrzep.
Musieliśmy Panu usunąć wszystko, ale wyjdzie Pan z tego..."
Szkoda, że już nie mogę nawet zwymiotować.
/wersety pochodzą z tomiku "Ryłkołak" - "Morbid Noizz" nr /1997/98r.?/