Pierwszy pełnywartościowy kubeł rzygów zwymiotowany przez ciałokorpusy
czterech chałolenderskich zwyrodnialców emabluje i przyciąga dziewięciowarstwowym
bluźnierczym zestawem ingrediencji, cuchnąc stężoną zgnilizną moralną i
otumaniając agresywnym i mrocznym piekielnym smrodem.
Ta black death metalowa maź zawiera w sobie głównie kawałki krzyża,
surowe ludzkie truchło i sprawione opieczone resztki ofiary. Wszystko utytłane
w sosie z krwi boskiego syna, gwałtownie spienione prąciem Lucyfera, daje
się łykać w formie siarczystego kali-gula za niewinnie skradzione ludzkie
dusze. Prawie czterdziestotrzyminutowa konsumpcja tego napoju bogów działa
wykrztuśnie, odtruwająco i wypróżniająco. Pozwala dokumentnie oczyścić
swoje wnętrze z narosłych religijnych zwapnień, zalegających moralnych
flegm i stwardniałych, niestrawnych wartościowych odchodów. Kurarację należy
powtarzać po każdorazowym pobycie w szkole i/lub w domu z rodzicami oraz
po pośrednim i bezpośrednim kontakcie z polityczną i kościelną demagogią.
/"Morbid Noizz" nr 2/2000r./