BLOOD OF CHRIST
... A Dream to Remember
Pulverizer/Die Hard




Każdy zgniłek, którego zwoje mózgowe nie roztopiły się jeszcze pod wpływem wszechobecnego muzycznego gówna, musi zareagować usłyszawszy tę nazwę.
Skrywającą bluźnierczość, obrazoburczość; rzygającą wolnością słowa i dwuznacznością; skręcającą skupione jelita każdego trzymającego w folii świadectwa chrztu i z nauki religii.
4-ej sKandalijczycy rodem z północnoamerykańskiego Londynu starają się jednak zmelancholić i zasmucić nasze rozanielone liczka, używając - dla zmyłki - dla określenia swojej twórczości terminu "Epic Dark Metal". Ni kuta!
Już same nazwy zespołów takiem jak: CRYPTOPSY, ENEMY SOIL, HEMDALE, GORGUTS, INCANTATION, OPPRESSOR i FLESHGRIND - z którymi do tej pory występował na żywo BLOOD OF CHRIST - nie dają przejść obojętnie nawet nieludzkiemu pojęciu. A jeśli usłyszymy muzykę...
Dokładnie dziewięć numerów wgranych w spektakl "... A Dream To Remember", nieczęsto rozpoczynanych intrami, szatańsko osmala nasze czyste dusze, gasi jasność umysłów, opieka dobre serduszka i zaraża zdrowy rozsądek chorobliwym przekleństwem.
To brutalny death metal - podkreślony charko-gulgotem strun głosowych Conana - ze wspaniałymi elementami grind i black metalu, nasączony został spokojem doomowego klimatu, łamiącym i/lub uzupełniającym szatańskie wersety dobywane z nieludzkich strun instrumentów Marka i Jeffreya. Tętniący rytm płynący kanałami bębnów i syczących talerzy doprowadza nas do orgazmu szybciej i częściej niż naszych starych i sąsiadów oglądanie zdjęć z pierwszej komunii.

 Oto pojawił się nowy pretendent do miana najzłejszej kapeli deathmetalowej w kanadzie... poniekąd i tak pachnącej grzybicą.
Co na to KATAKLYSM?
 

/wersety pochodzą z tomiku "Ryłkołak" - "Morbid Noizz" nr ?/1997/98r?/