RADIO RMF FM
22.02.1997r.
INTESTINE BAALISM




/Zapach unoszący się w tej spelunie przypomina raczej nie sprzątany i nie dezynfekowany gabinet zabiegowy przeznaczony do przeprowadzania masowych rektoskopii niż renomowany jePoński salon do aromaterapeutycznych uciech orgiastycznych.
W jednym z 6-ciu kątów prostych siedzi rozkraczony kompentator do zadań szpecjalnych i dłubie sobie mikrofonem w odbycie/
- Ceremonia już niemal rozpoczęta, a ja nadal nie mam łączności z zaświatem!
O, już mam!

/Zmienia ton/
- Witam słuchaczy poronnej audycji dla serkowców majtczanych!
Na żywo stąd relacjonuję Wam coroczną tajną orgię "Kiszito ogóra", podczas której dokonuje się inicjacji 6-ciorga bastardziątek spokrewnionych luźno biegnącym stolcem z prałojcem narodu - Szito Kutosawą.
Drewniana ława w kształcie okręgu z 6-cioma dziurami wielkości standardowej krągłości zostaje zapełniona inicjantami. Skórzane, kolczaste pasy opasują ich ręce, kostki, uda i piersi, uniemożliwiając ucieczkę do przyszłości.
Specjalne rozwieracze rozwierają zwieracze, ukazując otwór lub otwory.
Widzę, jak publicznośc łyka śline i przygląda się dziewczętom i chłopcom, którzy łykają łzy, pot i strach wyzierający z oczu.
Za chwilę za plecami inicjantów ukażą się numery numery od jednego do 6-ciu, określające zdatność ich...

/Tu oblizał się obleśnie/
- J e l i t a...
do konsumpcji!
Bowiem, jak niesie przekaz:
"Prałojciec Szito, po ciężkich walkach na tygodniowe skarpetki z gównożercami z północy, znalazł na brzegu morza człowieka rozdartego na dwoje.
Był umierająco głodny, więc po spożyciu jego treści żołądkowej bardzo pragnął wyssać jego jelito z wcześniej spożytych smakołyków, jednak jego grubość, a przez to i drożność była niewystarczająca.
Należy tu dodać, iż nieprawdziwą jest teoria - rozpowszechniana przez potomków gównożerców z północy - jakoby osłabiony walką i sterany głodem Szito zabrał się do ssania nieco za nisko.
Wściekły Szito wyrwał i podzielił jelito na 6 nierównych części, następnie przymocował do prowizorycznie wystruganego dudkiem gryfu gitary nieelektrycznej.
Potem udał się - gdzie pypć rośnie - z pieśnią, która następnie stała się hymenem narodowym".

/Chwila mrugnęła mrokiem/
- Wrócmy jednak na salę, gdzie 6-cioro bastardziątek otrzymało właśnie swoje numery, a co za tym idzie i ingrediencje.
Jedynka - ma małe szanse. Obrócona do góry nogami oczekuje na bilon sypany specjalnymi rynnami przez publikę.
Sędzia pilnuje, by każda moneta trafiła do otworu...
No, panie Sędzio, do prawidłowego otworu!
No!!
Prawdopodobnie duży ciężar monet przerwie jelito, a jeśli nie, to trafią one do żołądka i płuc...

/Na myśl o tym ciężko zrobiło mu się na żołądku/
- Dwójka - będzie miała szczęście, jeżeli nic nie zjadła.
Żarłocznym, mały, liliowy wąż zostaje mu wpuszczony do wnętrza.
Jeśli napotka cokolwiek - pożre, razem z jelitem... a potem... Uhhh...

/Na myśl o tym palec-grzebalec sam powędrował w kierunku dziury odbytowej/
- Trójka - zostanie podłączona do sprężarki. Tłoczy ona powietrze do momentu, aż gałki oczne initenta wyskocza z oczodołów lub pekna mu organa wewnętrzne...

/Jego policzki nadęły się, jak kondom wypełniony moczem/
- Aha!
Przypomniało mi się, że zgodnie z tradycją orgii "Kiszito ogóra" jedna z osób na widowni odegra rolę historycznego pożywienia Szito Kutosawy.
Pytanie tylko, która?
Podobno z jelita ofiary wyrabia się pałeczki do różu i wibratory!
Dobrze...
Czwórka - dostaje doustnie wszelkie możliwe środki czyszczące, piorące, dezynfekujące, masowego zarażenia.
Natomiast wylot zatyka się mu masą spoistą wyrabiana przez bezzębne prababki, a składającą sie z gumy arabskiej, glutaminianu płodu oraz wina mszalnego.

/Z wrażenia odbiło mu się jeszcze nie strawionym chłamburgerem/
- Piątka - już była trupem. Śmierdzi na wysokość, więc tylko fraNcascy znawcy serków mogą jeszcze coś z niej wycisnąć.

/Ostentacyjnie wykręcił nos i zatkał go sobie dwoma palcami wolnymi od mikrofonu/
- Pozostała 6-tka - Jego uśmiech jest pozorny. Kolejka homosów oraz zwierząt nieparzystogębnych nie wróży mu spokojnej nocy.

/Nakreślił w jego kierunku znak krzyża. Nagle.../
- Uh, co to?!?
Reflektor...

/Oślepiający snop białego słońca buchnął z sufitu i zaczął krążyć po sali/
- Chyba wojskowy... omiata widownię i kulących się ludzi.
Nie mogą jednak uciec - tradycji musi stać się zadość.
Ej, co robisz?!?

/Niesamowite zdziwienie i przerażenie rysuje się na jego twarzy. Rzuca się i krzyczy/
- Zgaś to!!
Cholera, zróbcie coś, nie mogę sie ruszyć!!

/Wszyscy patrzą jednoznacznie i napawają się jego widokiem, widokiem ofiary. On już wie, co go czeka/
- Rany, niech ktoś coś zrobi!!
Ratunku!!!
Nie, nieeee, nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!

/Jego głos zamiera w momencie, kiedy dziesiątki noży, widelców, łyżek i toporków rozszarpują ciało/