RADIO RMF FM
03.12.1994r.
FALLEN CHRIST




/Jest dzień. Sielski krajobraz przecina uboga stajenka przy rzeczce. Słychać odgłosy inwentarza, w tym owieczek i jednego barana. Z niebios spływa ciepły i słodki ludzki głos/
- ... I w kwiatku,
i w ptaszku,
i w słonku,
napoju gazowanym,
śmierdzącej kupce...

/Głos zmienia się nie do poznania. Teraz jest straszny i metaliczny/
- Strzeżcie się, bom jest wszędzie!
Oooo, za chwilę będę w głowie tego oto małoletniego dziewczątka!

/Głos przechodzi w potworny ryk ludzkiemu niepodobny/
- Arrrrrrrrrrrrrrrrrrggggggggggggghhhhhhhhhhhhhhhrrrrrrrrrrwwwwwwwwwwwrrrrrr!!!!!!

/Daje się słyszeć dziewczęcy szloch. Choć coś to dziewczątko zbudowane, jak facet... no cóż.../
-- Ach, co to, ach, kto to?!?

/Co za głupie pytanie, nie?/
- Jam ci jest!
Pan Twój jeden jedyny!!
S A T A N A S!!!!

/Ona padła krzyżem na ziemię. Po chwili przyklęka/
-- Ach, pozwolisz Panie umyć Ci zmęczone stopy?
- Precz! Używam antyperspiranta do nóg!!
-- Może loda...?
- Już jadłem... wieczerzę.
Chcę... CIEBIE!
Ahahahahahahahahahahahahahahahaha!!!!!

/Jego zabójczy śmiech spowodował, że dziewczę zaczęło walić się pięścią w piersi/
-- Czym sobie zasłużyłam, Panie, na takie wyróżnienie?!?
- W twym łonie...
W twym łonie tkwi niepoczęte dziecię...

/Jej twarz - poza tępotą - wyrażała zauroczenie/
-- W mym łonie??
- Tak, w TWYM!!
Posiada plastikową powłokę, pozwalającą mu przetrwać nawet wojnę nuklearną!
Zostało wybrane, by głosić światu zagładę!!

/Jego twarz przybrała podejrzanie słodki wyraz/
Pozwolisz, bym dokonał uroczystego rozwarcia??

/Ona nie zdołała się przeżegnać, gdy dwa łapska wdarły się pod jej sukienkę, rozepchnęły pulchne uda, schwyciły oburącz wargi sromowe i rozerwały. Dał się wyczuć smolisty smród. Ona zaczęła rytmicznie jęczeć, pryskając płynami odchodowymi na twarz i tors wielkiego akuszera/
-- Ach, już czuję pierwsze bóle! Wody, wody...
- Przyj, dziewczę, przyj!
-- Ach, oh, ach, oh, ach, oh, ach, ooooooooooooh...
- Przyj, już widzę, widzę...
Co to?!?

/Dał się słyszeć brzdęk/
- Łożysko metalowe???

/Nagle oboje zdrętwieli, jakby ktoś obcy nakrył ich podczas odbywania stosunku płciowego w kinie/
- ?!?
Jest, jeeeest!!
Niecałe i niezdrowe!!!
Jestem babcią!!!!

/Bez sensu wykrzyczał ten, który winien być dla nas wszystkich wzorem. Podrygując idiotycznie, trzymając w rękach coś, co wyglądało jak stary kalosz, promieniał radością i szczęściem/
- Daję CI imię...
Daję CI imię...

/Zesztywniał i przeobraził się znowu w odrażającą bestię/
- F O L E N   K R A J S T!!!!!!
 
 

(swojej dziewczęcej części natury użyczył Tomasz Grochola)