/Stojąc okrakiem nad dołem kloacznym dla niewiernych trupów, facet w
sutannie oddaje mocz. Strzepując małego, otwiera paszczę pełną frazeologicznych
frazesów dla zgniłków, zebranych tłumnie nad przepaścią/
- Oto, zbrukane krwią prastarych dziewic, ciała naszych czterech psubraci
oczekują ceremonii zaślubin z naszym ojcem Ciemności - matką naszych psiesynów
i kapłonem duch nieczystych...
Pierwszy z nich, zarazem ostatni:
to Empero Megus Kaligula - mroczny trzon Zła, uderzający po 6-iokroć
w kalendarz zanim ofiary opalenia węglem drzewnym dały się poszarpać na
strzępy dzikim gzom stepowym...
Drugi - zarazem 6-set6-dziesiąty piąty w liczbie samogwałtów na grobach
staruszek podczas pierwszomajtkowej nocy to... Alzazmon.
Przedostatni - chory na stwardnienie rozsiane nasienia pozostał wierny
inicjacji w kręgach polarnych dusz i otrzymawszy przeddomek "Lort", mógł
wieść na pokruszenie życie pełne trosk, modlitw i cierpienia... ale...
Ahrimon nie chciał!
Wreszcie ostatni z ostatnich - Blekmun - paraliżujący skłonnościami
do opilstwa, mordobicia i mordu, rzucający wyzwiska, plwający ogniem, władający
mieczem, jak mało kto w osZpecji oraz krzewiący Zło w najlepszej postaci.
/Tu wzniósł oczy w górę i beknął/
- Ta czwórca przeŚnięta dała się poznać z jak najgorszej strony za
życia, liczmy się i módlmy się do Pana Naszego, by dalej prowadziła swoją
krucjatę pod osłoną mroku w kroku i wyroku w powieszeniu.
Ci, którym wyrządzili cokolwiek dobrego, niech natychmiast odezwą się...
/Omiótł zabójczym spojrzeniem klęczącą w pobliżu tłuszczę/
- Panie Nasz - Ty widzisz to wszystko od spodu, więc masz na co popatrzeć...
Daj nam tu - siłą zgromadzonych - moc potrzebną do wywołania najskrytszych
i najdzikszych uczuć...
/Włożył rękę pod sutannę i zaczął rytmicznie masować swe krocze/
- No, drodzy moi, czyżbyście nigdy tego jeszcze nie robili? Czyńcie
więc to śmiało!!
/Cała ludzka kupa zaczęła rytmicznie poruszać prawą dłonią w swych od
dawna nieużywanych kroczach/
- Panie, spuść si... hmm, daj nam znak, byśmy mogli rozpocząć ceremonię
łączenia ciała z matką ziemią.
O, Panie...
/I co? Cisza.../
- Chyba śpi, skurczybyk...
/Cisza. Nadal nic się nie dzieje/
- Panie! Daj nam ten cholerny znak!!
/W odpowiedzi z niebios dał się słyszeć potężny ryk tysiąca trąb powietrznych
i smród setek tysięcy niemytych kibli/
-- Prrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!
//
- O, dzięki Ci...
/facet w sutannie zwraca się przyrodzeniem w stronę podnieconej gawiedzi/
- Czujecie tę moc, unoszącą się w powietrzu?!?
Czujecie?!?!
/Daje się zauważyć oszołomienie w oczach a zamroczenie pourazowe w członkach
tłuszczącej się gawiedzi/
- Weźmy się pod ręce...
Schwyćmy i ujmijmy mocno...
/To, co ujęły ich dłonie było wielkie, grube i ciężkie/
- ...Nasze insygnia pogrzebowe i...
Ćwiartujmy!
Rąbmy!!
Tnijmy!!!
Rańmy!!!!
Szarpajmy na strzępy!!!!!
I wreszcie... Zjedzmy!!!!!!
/Prawdziwa stypa rozpoczęła się.../