/podkład sączy się, jak gil z przysłowiowego nosa/
Byłam kiedyś młoda i piękna
Czas się dla mnie zupełnie nie liczył
Życie wydawało się zbyt krótkie, by je tracić
Miałam piękny głos - chciałam śpiewać
Miałam duszę - chciałam się przed wszystkimi otwierać
Co miałam innego - chciałam dawać innym
A CZAS... płynął
Nikt nie zwracał na mnie uwagi
Nikt nie podziwiał mych wdzięków
Paliłam więc i piłam - zmienił mi się głos
Obwisły piersi, zaczęły się robić rozstępy i zmarszczki
Zęby sczerniały, a włosów było coraz mniej
Trudno było utrzymać dawny styl
A CZAS... uciekał
Życie stało się nieznośne
Zabrakło przyjaciół, przestałam się liczyć
Nikt już nie pamiętał, kim kiedyś byłam
Nikogo nie interesowało, co osiągnęłam
Nikogo
A CZAS... się skończył
/koniec podkładu sączącego się, jak gil z przysłowiowego nosa/
Po co więc było przychodzić na ten świat?!?
Panie, po co?!?
Może byłoby inaczej, gdybyś nie dał mi, Panie, tych czerech raciczek,
tego zakręconego ogonka i różowego ryja...