/Sala sądowa. Opasły i przepocony obrońca spraw człowieka wtacza się/
- Proszę wprowadzić świadka.
/chwila ciszy ciągnie się jak gumka od majtek stenopisistki/
- ...I powtarzać za mną: "Będę mówił prawdę... całą prawdę i tylko
prawdę... nawet gdybym myślał co innego".
Świadek był przy tym, jak to się stało?
-- /płaczliwie, sapiąc w husteczkę/ Tak... byłam...
- Świadek widział, jak ci czterej oskarżeni dokonywali niecnych czynów
swoimi instrumentami?
-- Widziałam, ale oni przecież...
- Proszę odpowiadać na pytania!
Jest świadek jedynym żyjącym świadkiem tej tragedii.
W protokole stoi, że ci czterej oskarżeni młodociani przestępcy - średnia
wieku niewiele ponad 48 lat - rzucili się na sprzątającą klub kobietę bez
określonej przyczyny. Czy tak?
-- Chyba tak, choć...
- Następnie z lubieżnością obdarli ją z niepierwszej świeżości stylonowego
fartuszka w różyczki i dobrali się do sedna.
Jak to rozumieć?
-- Noooooo... oni chcieli...
- Myśli świadek, że byli kanibalami?
-- Nie, skądże!
- To czego mogli chcieć od 24-letniej sprzątaczki bez wyższego wykształcenia,
własnościowego mieszkania, samochodu, rodzinnego lekarza i kapelana?
-- Chcieli jej cnoty...
- Widziałem zdjęcie ofiary - to wykluczone!
W protokole świadek sugeruje, że oskarżeni szukali w ofierze swojej
muzy, natchnienia do pracy!?
-- Myślę, że to prawda...
- To po co przy pomocy wiertarki przebili jej oczy, elektrycznym nożem
pozbawili wnętrzności, a kowalskim młotem sprasowali obydwie nogi??
-- W ten sposób wyrażali swoje uczucia...
- Uroczy sposób wyrażania uczuć!
Słuchając świadka odnoszę wrażenie, że jeśli świadek nie brał czynnego
udziału w całym tym zajściu, to obserwował je niewzruszenie bez chęci udzielenia
pomocy ofierze...
/Słychać znajome dźwięki nadchodzącej sprawiedliwości. Odzywa się pierwszy
z lewej, drugi z trzech sędziów/
--- Woźny, proszę wyprowadzić tę świnię! Afery gospodarcze rozpatrywane
są w sali obok!
- Wracając do pytania. Czy świadek był w zmowie z tymi oto czterema
oskarżonymi?
-- Nie...
- Czy świadek nie starał się w jakikolwiek sposób pomóc ofierze?
Czy świadkiem nie kierują wartości moralne i etyczne, nakazujące pomoc
każdemu, kto takiej pomocy potrzebuje?!?
-- Nie.
- Dlaczego?
-- Bo... to ja byłam ofiarą!
- To co? Znaczyyyyyyyyyyy... Yyyyyy... nie mam więcej pytań.
Oddaję głos oskarżonym.