RADIO OVERGROUND
18.02.1992r.
IMMOLATION




/Stara sflaczała kupa wartości zwana babcią przylazła utulić swojego ukochanego wnusia do snu/
- Wnusiu? Jeszcze nie śpisz, a już tak późno. Chcesz opowiem ci bajeczkę, dobrze? Nosi tytuł "Dałn of Pozeszin", a napisało ją trzech miłych panów: Ros Dołlan, Rołbert Wigna i Tom Łilkinson.
To ładna bajka, posłuchaj!
Działo się to za czasów Krętka Bezczelnego na dalekim Zasmrodzie, gdzie podludziom żyło i umierało się nieźle.
Właśnie gdzieś tam, w pobliżu wioski Yonkers, czyli za 6-oma krematoriami, za 6-oma cmentarzami i za 6-oma grobami, gdzieś, gdzie ni dziewic ni kozic nie było, mieszkało czterech rycerzy Pięcioramiennego Trójkąta:
Sir Tom, Sir Ros, Sir Kreg, Sir Bob oraz Ser Żółty Niedojrzały - maskotka wspomnianych grobierzców.
Ci starożercy wiedli życie skrycie pozbawione kolejek do szaletów i bimberinflacji - jedli więc, pili więc, ten-tego też...
Wiedli taki żywot, aż zwiedli cały krzywy lud (zamieszkały daleko i blisko nas) z prostej - obwarowanej dziesięcioma nakazami kodeksu - drogi na rzecz autostrady piekielnej bez jakichkolwiek ograniczeń.
Ci czterej pomazańcy, znani Międzynadgrobowej Seksmisji Resekuracji pod pseudognidem YMOLEJSZYN - dali się ponieść insektom i energii jądrowej zawartymi w szych podkoszulkach szkieletoodpornych, odrzucając precz wszelkie schemataty, para-buch-dogmaty i aksjoautomaty.
W końcu spętani manią wzajemnego podskubywania i podkładania zdechłego kota - złożyli się w ofierze Władcy Złości Ciemności, przez co od tamtej nieszpory marli długo i nieszczęśliwie.
Jednak pamięć o YMOLEJSZYN żyje do dziś!
Przetrwała i burze na górze i tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt dwie wyprawy krzyżowe i nowy program edukacji w szkołach.
Na domiar dobrego fanatyków ich stylu życia-gnicia wciąż przybywa, przybywa i przybywa.
Morał z tej bajki taki:
"Nie wierz, w co chcesz, ty taki owaki, bo przegrasz wszystko, nawet własne flaki!".

No, i jak tak wnusiu, podobała się bajeczka?
Taaak, to śpij już, śpij mój aniołeczku.
Niech ci się przyśni coś pięknego.
Co tam mówisz skarbeńku?

/Dał się słyszeć charkot niepodobny swym rykiem do żadnych zwierząt hodowanych w gospodarstwie. Spod kołdry - niczym węże ogrodowe - wydostały się szpony ze stali nieszlachetnej i obłapiły cielsko okryte jeno cienką koszulką nocną tak dokładnie, że nawet nie dało się ruszyć jelitem. Następnie wychynął  spod kołdry i łeb Bestyji, kórej oddech spalił mizerne już wprawdzie owłosienie łonowe tzw. babci, zaś zębiska bliskie podobieństwem szablisk rozerwały ludzki korpus od łysej czaszki poprzez śmierdzące lekami moczopędnymi wnętrze po czarne od brudu i zakrzepłych much strzępy błony dziewiczej/