/Poważny nastrój strzela śmiechem wśród zgromadzonej tłumnie nad trumną
tłuszczy, raniąc boleśnie trzewia mózgowe, stworzone jedynie do maceracji
kazaniami klechitów. Leżące w grobie truchło wydaje z siebie ostatnie pierdzenie/
Umieram... wreszcie schodzę z tego kościodołu.
Ja wiem... że nie było mi dane przeżyć życia tak, jakbym tego chciał.
Ale... nie czas na spowiedź. Wierzę, że Pan mój i Bóg mój wpuści mnie
do swego Królestwa.
Odchodzę... Żegnajcie!
Już widzę bramy mego Królestwa... Żegnajcie!!
/Niejeden zgniłek uronił urojoną bezmózgową połową mózgu łzę, które
zalały leżącego w krypcie robala.
Jego myśli oderwały się od cielesnej wywłoki i unosząc się nad motłochem
wrzasły, co następuje po sobie mniej więcej tak/
Ha, ha, ha, ha!!
/Zabrzmiało zajebiście, nie?!?/
Zastanawiacie się pewnie, co znaczy umrzeć?!?
To znaczy... z kupy flaków obżartych przez robale zamienić się w pełnowartościowe,
piekielne JA.
W nowej skórze, z rozbełtanym mózgiem i bogato owłosionymi konczynami
jestem gotowy pożerać, niszczyć, grzebać, wprzedzać, zohydzać, nadużywać,
wygrywać, macać, obracać, paprać i sikać na wszystko wokoło.
JA jestem bowiem ponad wami - miniaturkami z ludzkiego tworzywa, zakalcami
przewodów odbytowych,
formalinowanymi cielcami zdanymi na laskę i niełaskę kraju, w którym
żyjecie.
Zmieńcie się! Zmieńcie swój żywot śmiertelzgniłków, póki jest jeszcze
czas, póki jest woda i powietrze,
póki świeci słońce i ziemia wydaje plony!
Zmieńcie się!
Na ZŁE!!
Bo ZŁO żyje - bije jego serce - ono jest i będzie wszędzie!
Bicie jego serca nie ustanie, choć byście bardzo tego chcieli!!