/Władca ciemnych interesów publicznych przemawia, ucząc pokory Swoje
baranki/
- Na początku naszej lekcji "Godzina szczerości z życia ludzi zrobaczywiałych
do kości" dobrowolnie zawyjecie - zgodnie z rozporządzeniem Miniścierwstwa
Dedukacji Zwyrodnieniowej - hymn Radia Ołwergrałnd! Jasiu, a ty dokąd?
/Zaciśnięte usta, ściśnięte uda, obie dłonie trzymające z całej siły
krocze, które odznacza się od reszty garderoby - sporą, wilgotną i pachnącą
słomkowym kolorem - plamą na całą stronę w dzienniczku ucznia/
-- Siusiu...
- Coooo?!? Czeka cię więc godzina klęczenia na grochu pjure, godzina
bicia czołem kotletów wieprzowych i godzina wznoszenia oczu do nieba. A
jak nie, to krecha... Ha, ha, ha...
/Nie widać, jak mu opada warga, a potem szczęka na podłogę, roztrzaskując
się w drobny makaron/
-- Nooo... dobrze, zostanę.
- Oj ty trudnostrawny synu! Wbij to sobie w serce! Kto nie jest z Nami,
jest przeciw Nam i w Ołwergrałndzie pozostać nie ma żadnych szans. Zrozumiałeś??
/Słychać niewyraźnie, jak parujące trzewia dają dowód na to, że zrozumiał/
- To wyjemy!
/Wszyscy razem/
--- O Ołwergrałndzie, Ołwergrałndzie Wielki - Tyś jest, jak pomór
wszelki
Wdzierasz się do nas i we dnie i w nocy, bez niczyjej pomocy
Unicestwić się Ciebie nie da, chyba że się radio sprzeda
Ale to i tak w niczym nie pomoże, boś już i tak całkowicie zmienił
życie młodzieżowe!!